Styczeń 2019 w polskich mediach


Początek roku w naszej przestrzeni publicznej był gorący. Zaczęło się od decyzji likwidacji populacji dzików, co miałoby uratować polskie rolnictwo przed rzekomą chorobą, zwaną afrykańskim pomorem świń. Cóż to się działo; okazało się że to nie tylko problem rolników, bo w zasadzie tam, gdzie w gospodarstwach rolnych  był tradycyjny chów świń, czyli w Polsce wschodniej, został praktycznie zlikwidowany, to teraz odpowiedzialność za ten ubój spadła na myśliwych. Nie zamierzano nawet oszczędzić parków narodowych, bo jeśli można było wyciąć drzewostan, to i dziki też, nawet się już tam nie ukryją. http://przyrodnicze.org/szykuje-sie-rzez-dzikow-w-polskich-parkach-narodowych/. Pojawiły się apele i petycje a nawet uliczne protesty. Problem okazał się na tyle ważny, że debatowano – a jakże, w Europarlamencie, a nawet taki jeden marszałek województwa optował za tym, by wybić wszystkie dziki na całym kontynencie https://pl.sputniknews.com/polska/201806278254959-Slawomir-Sosnowski-ASF-odstrzal-dzikow-Europa/.  W sukurs przyszła nawet Pani była premier Kopacz, która opatentowała metodę zabijania kamieniami dinozaurów https://www.wprost.pl/kraj/10187530/ewa-kopacz-przedstawila-odwazna-teorie-ludzie-rzucali-kamieniami-w-dinozaury.html. Co prawda takiego dinozaura, to trzeba było 2 miesiące kamieniami tłuc, ale dzika to pewnie wystarczy jeden dzień, bo jest taki mały…

Problem przestał być ważny z chwilą, gdy M. Pompeo, w-ce prezydent USA poinformował w czasie swojej wizyty w Egipcie, że w Polsce zostanie przeprowadzone następne szczytowanie (po udanym szczytowaniu klimatycznym), tym razem na temat pokoju https://www.tvp.info/40813209/sekretarz-stanu-usa-planujemy-zorganizowac-w-polsce-konferencje-nt-bliskiego-wschodu . Oczywiście ma Bliskim Wschodzie, no bo USA o ten pokój tam ciągle walczy, a Polska jest drugim z kolei wasalem amerykańskim. Pierwszym jest przecież kraj położony w Palestynie, ale chyba zbyt blisko strefy wprowadzania tego pokoju, by wzbudzić aby demonów wojny. Pomysł był o tyle niefortunny, że strona polska dowiedziała się o tym wydarzeniu następnego dnia i odtrąbiono to jako sukces dyplomatyczny. Przez media różnego kalibru przelała się mała fala krytyki, bo już następnego dnia stało się głośno o „chińskim szpiegu”.

A właściwie dwóch, namierzono bowiem zarówno Chińczyka jak i Polaka, byłego funkcjonariusza służb specjalnych http://www.superstacja.tv/wiadomosc/2019-01-11/chinski-szpieg-na-czele-polskiego-huawei-komentarze-politykow/ .  Media nie ukrywają przy tym, że była to akcja naszych sojuszników zza Wielkiej Wody przeciwko konkurencji ze strony firmy Huawei, chińskiego potentata w dostawie sprzętu i architektury Internetu dla Wspólnoty Europejskiej. Co jest kolejnym dowodem braku suwerenności Polski wobec amerykańskich koncernów, których rzecznikiem w Polsce jest Pani ambasador G. Mosbacher, która zachowuje się jakby nie była w Polsce, ale w jakimś Bantustanie i ustawia w szeregu polskich polityków. Ciekawe jest to, że premier Węgier, Orban, przy przyłączył się do tej chińskiej krucjaty i nie widzi jakoś chińskiego zagrożenia.

W kilka dni po tym wydarzeniu cały świat polsko języcznych mediów, ale tez i znaczna cześć wrażliwego społeczeństwa skupiła się na wydarzeniach gdańskich. Oto nieusuwalny od zarania dziejów nowej samorządności, prezydent miasta Gdańska padł na scenie Orkiestry Świątecznej Pomocy. Jak to tam naprawdę było to ja nie wie, zdań jest tyle, co komentatorów, ale stało się. Układ Gdański stracił swoje centrum. Może nawet nie do końca, bo Pan prezydent zanim zszedł ze sceny tego teatru, zdążył testamencie przekazać władzę swojej przyjaciółce (bez złośliwości, bowiem nie ulega wątpliwości że w takim zarządzaniu ze swoją zastępczynią układ przyjacielski musiał się zawiązać, skoro swoją władzę przekazał w testamencie). Co dziwne wszystkie partie to zaakceptowały i tak prawica jak i lewica oraz opozycja nie wyłączając władz duchownych jakiego bądź kościoła. testament ten zaklepały.  Ogłoszono wprawdzie przedterminowe wybory, ale tak jak i każde inne będzie to festyn ludowy, a wynik jest znany, bo znany… I wszyscy na tym skorzystają. Stary układ gdański się zachowa, chociaż śledczym niektóre watki się wymkną z rąk, a afery zostaną okryte całunem pogrzebowym. Spolaryzują się preferencje partyjne wśród wyborców. Platforma Obywatelska umocni swoja pozycję zarówno wśród twardego elektoratu, jak i wśród przeciwników konkurencji. Dokładnie tak jak i PiS; ci mieli wątpliwości względem PO, utwierdza się w swym poparciu do PiS-u. Ktoś stracić musi, a będą to ugrupowania narodowe, którym zarzuca się „mowę nienawiści”. Ona to stała się centrum uwagi służb i rządzących, bo oto w 2 czy 3 dni ogłoszono, że do ścigania przejawów mowy nienawiści powołano 105 prokuratorów, https://wprawo.pl/2019/01/18/lewicowy-terror-w-polsce-ponad-100-prokuratorow-skierowanych-do-walki-z-tzw-przestepstwami-z-nienawisci którym pomagać mają organizacje pozarządowe https://prawy.pl/100729-2-mld-euro-w-budzecie-ue-na-walke-z-brakiem-praworzadnosci-i-mowa-nienawisci/ . Jak widać tropienie „antysemityzmu” nie dało stosownych rezultatów, trzeba było poszerzyć pole poszukiwań i zagęścić oczka siatki. Następnym krokiem będzie pewnie powołanie Ministerstwa Prawdy, gdzie będą zapadać wyroki co prawdą jest a co nie i o czym wolno będzie rozmawiać. Tak więc miesiąc styczeń w Polsce jest jak rok 1984 u Orwella.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualne wydarzenia i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz